Kayah oskarża go w swojej piosence o łez strumienie, cierpienie, zaciśnięte pięści i niemal wszelkie zło tego świata. Ma trochę racji, jednak to właśnie testosteron decyduje o tym, że jesteśmy facetami. I za to jesteśmy mu wdzięczni.
W 1929 roku zespół profesora Freda Kocha z Uniwersytetu w Chicago przerobił kilka ton byczych jąder, żeby po raz pierwszy w historii uzyskać około decylitra czystego testosteronu.
Uczeni zdawali sobie sprawę, że uzyskana przez nich substancja jest potencjalnie jednym z najsilniejszych hormonów w gruncie rzeczy wręcz uosobieniem potencji.
Niedługo potem inny profesor, W. C. Allee, przeprowadził eksperyment, który to potwierdził. Wstrzyknął niewielką dawkę testosteronu do krwiobiegu kur. W ciągu jednej nocy łagodne nioski zamieniły się w buchające agresją kurokoguty, które nie tylko stale gdakały, ale zaczęły się też zalecać do innych kur.
Testosteron dociera do wszystkich tkanek i tam włącza drzemiące dotychczas geny naszego DNA.
Chociaż większość mężczyzn jest głęboko przekonanych, że im więcej testosteronu, tym lepiej, endokrynolodzy, czyli uczeni zajmujący się wpływem hormonów na organizm człowieka, coraz częściej podważają to powszechne przekonanie. Amerykańscy socjolodzy pod przewodnictwem prof. Alana Bootha zbadali kondycję fizyczną, psychiczną i seksualną ponad 4400 mężczyzn, u których testosteron, mieszcząc się w normie, wahał się od dolnej do górnej granicy. Okazało się, że najlepszym zdrowiem cieszą się łagodni mężczyźni z poziomem testosteronu nieco poniżej średniej. Natomiast wysoki poziom testosteronu często szedł w parze z większą skłonnością do ryzykownych zachowań, takich jak palenie, picie, niebezpieczny seks, udział w bójkach i wypadkach.
Z drugiej strony, maksymaliści mieli zwykle niższe ciśnienie krwi i rzadziej padali ofiarą zawałów serca. Uczeni ze słynnej amerykańskiej Mayo Clinic odkryli też, że wysoki poziom testosteronu osłabia układ odpornościowy, prawdopodobnie upośledzając działanie białych krwinek. Jednak być może właśnie dlatego mężczyźni rzadziej zapadają na choroby o podłożu autoimmunologicznym, takie jak np. gościec. Wygląda więc na to, że słynny hormon chroni przed niektórymi niebezpieczeństwami, a naraża na inne. Jeśli masz go naprawdę dużo, prędzej niż ataku serca możesz się spodziewać ataku na serce. Nożem.
Z dotychczasowych ustaleń wynika, że najlepiej jest mieć średni poziom testosteronu, zachowując jednak zdolność do jego podwyższenia lub obniżenia, tak by dostosować się do zmieniających się okoliczności. Wahania poziomu testosteronu pomagają mężczyznom dostosować się do jednej z najważniejszych ról w życiu roli ojca. Przebadanie grupy mężczyzn przed i po urodzeniu się dziecka, pozwoliło im stwierdzić, że po narodzinach średni poziom testosteronu znacząco się zmniejszył. W ten sposób mężczyzna przygotowuje się do trudnego zadania opieki nad dzieckiem.